demas | orick | vana | valadir | eriel | mreco | elwinga | nazg | RSS
We Wrocławiu odbył się festiwal graffiti, co dowodzi, że w Polsce usankcjonowano kolejną formę przestępczości.W imprezie uczestniczyło 100 młodych miłośników malowania po murach - jak ich nazwała agencja prasowa. Prawdopodobnie większość spośród nich to w świetle prawa przestępcy, winni niszczenia cudzego mienia. To oni umieszczają ponure bohomazy na elewacjach budynków, na tramwajach i wagonach kolejowych wbrew woli właścicieli. W normalnym kraju byliby ścigani, sądzeni i karani. Kilka lat temu amerykański grafficiarz został przyłapany w Singapurze, jak tworzył dzieło sztuki. Sąd skazał go na chłostę. Karę wykonano, mimo protestów humanistów, dla których chłosta uwłacza godności ludzkiej, a niszczenie cudzej własności - nie. Mam nadzieję, że teraz Amerykanin za każdym razem kiedy siada, żałuje, że kiedykolwiek wziął do ręki farbę w sprayu.W Polsce podobne działanie nie jest możliwe. Kilka lat temu straż miejska chciała ukarać za bazgroły na budynku jego właściciela, zamiast wykonawcę. Logika takiego działania jest zrozumiała w kraju, w którym strażnicy z upodobaniem ścigają babcie handlujące pietruszką, a nie karzą flejtuchów, rzucających pety na chodnik. U nas już mało komu przeszkadza brodzenie wśród psich odchodów na głównych ulicach i tony śmieci, wywożonych bez żenady do lasu. Tylko patrzeć, jak jakiś debil urządzi nam festiwal na najbardziej malowniczy psi ekskrement lub najsmrodliwszą kupę leśnych śmieci. I wtedy nabierzemy przekonania, że żyjemy wśród dzieł sztuki, a nie w najbardziej zafajdanym kraju Europy.
lokal fitnes perfumeria internetowa London builders biura do wynajęcia Łódź zaie121.com