demas | orick | vana | valadir | eriel | mreco | elwinga | nazg | RSS
Przez minione tygodnie prezydent, premier, partie polityczne, organizacje pozarządowe namawiali Polaków do wzięcia udziału w referendum. Mocno przy tym podkreślając fakt, że najważniejsza jest frekwencja, która powinna przekroczyć 50 procent. Jej obliczenie polega na określeniu stosunku liczby głosujących do uprawnionych. I tu pojawia się problem. Okazuje się, że na listach wyborczych znajdują się nazwiska osób, które od wielu lat nie mieszkają w kraju.