demas | orick | vana | valadir | eriel | mreco | elwinga | nazg | RSS
Pani Basia mówi, że gdyby spotkała się z tą watahą na podwórku, to pewnie rzuciłaby siatkę z kartoflami i uciekła. Ale ona już była u siebie, w mieszkaniu. Akurat wkładała ziemniaki do szafki pod oknem, gdy dzicza rodzina stanęła przed parapetem. Z drugiej strony szyby. Najpierw locha zajrzała pani Basi w oczy, potem łby uniosły młode. Takie śliczne warchlaczki, w żółto-brązowe pasy. Pani Basia mieszka na parterze, dokładnie więc te ich ślepka widziała. I te proszalne spojrzenia. No to parę kartofelków miała im żałować?
płytki warszawa bory tucholskie kasyno pompa do paliwa wykończenie wnętrz